Wyruszyli o świcie, nie bacząc na trudy,
Jeden przyświecał im cel, jedna myśl przewodnia,
Uwolnić świat od moba, niewiarygodnego łotra.
Poderżnąć mu gardło, wypruć z niego flaki,
Zabrać mu jego dropy i upchać w plecaki.
Dzielnych pięciu chłopa dzikich jak wiatr halny,
Jedna zbrojna niewiasta jak oni szalona,
Wyruszyło o świcie zabić Kumbarona.
Lecz cóż to? Na drodze niepomna na wszystko,
Wyrasta dziewoja o oczach przeczystych,
Pięciu dzikich wojów, nie bacząc na cel,
Przerwało Bożenie jej słodki sen.
Gdy o zmroku dotarli do jaskini bram,
Wyjęli swoją broń, naostrzyli stal,
Zebrali potężne czary jak wiązkę błyskawic,
Przygotowali swoje spelle wskrzeszające
Tych padłych.
Zakrzyknął Kumbaron widząc takie party,
Zawołał pomocników, zbladł nie na żarty!
Śmiech rozległ się w jaskini, zabrzmiały złożeczenia,
Na Herszta ruszyła szalona drużyna.
Dzielnie stawał wódz, bronił się walecznie,
Lecz nie wytrzymał. W końcu, padł ostatecznie.
Pot ocierając z czoła, krew i flegmę z ostrzy,
Rzucili się plądrować truchło nieostygłe.
Jak uczciwie się dzielili, wspierali w potrzebie,
O tym piszą kroniki, milczą zawistnicy.
Z pełnymi plecakami, zmęczeni, lecz z fantazją,
Ruszyli w powrotną drogę, ponurym ciemnym borem.
Lecz cóż to? Cud – dziewoja pod drzewem wyrasta,
Nieświadoma niczego, nie bacząc na porę,
Bożena złotowłosa idzie sobie borem.
Z bajki dziateczki, morał płynie taki:
Nie wchodźcie party w drogę, bo nie przeżyjecie draki,
Nie zostawiajcie Bożeny samej w głuchym lesie,
Bo nigdy nie wiecie, kogo droga niesie.
I ja tam byłam, miód i mleko piłam, Bożeny nie bałamuciłam.
Pozdrawiam party: Weles, Vardena, Sundar, Spectre, Damus, Razjel, Mezt.
BrokenWing (18.08.09)